Menu

Pomoc frankowiczom – Do kogo zwrócić się z pomocą?

0 Comments

Frank Szwajcarski - Pomoc FrankowiczomZaciągnięcie kredytu wyrażonego we frankach szwajcarskich miało być dla wielu osób prostszym i tańszym sposobem na zrealizowanie marzeń o własnym mieszkaniu bądź domu. Pozornie nad wyraz atrakcyjne warunki spłat wielotysięcznych zobowiązań, zostały dotkliwie zweryfikowane przez rzeczywistość. Frankowicze, bo to ich problemom jest poświęcony niniejszy artykuł, niezmiennie potrzebują profesjonalnej pomocy.

Czy kancelarie prawne mają odpowiednie narzędzia, aby w imieniu swoich klientów dochodzić sprawiedliwości na drodze sądowej? Może lepsze efekty wypracuje się poprzez mediacje, negocjacje? Czy ze strony polityków, odpowiedzialnych za bieżące ustawodawstwo, pomoc dla frankowiczów ma realną postać, czy też każdy przypadek wymaga pogłębionej, indywidualnej analizy? Co z osobami, które zdążyły spłacić już swój kredyt, a mimo tego czują się pokrzywdzone? Warto właśnie teraz, w burzliwym 2020 roku, pochylić się szczególnie nad tymi problemami. Zainteresowany? Czytaj dalej!

Światełko w tunelu?

Patrząc z perspektywy kilkunastu lat, można stwierdzić, że temat pomocy frankowiczom powracał regularnie – niezależnie od tego, czy na globalnym rynku panowała hossa, czy bessa. Poszczególne ugrupowania polityczne zdawały sobie sprawę, że nie rozwiążą całego problemu jednym, powołanym od nowa aktem prawnym. Proponowano różnego typu opcje pośrednie, a na prawdziwy przełom przyszło czekać aż do jesieni 2019 roku. Wtedy to Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, z pomocą jednego z wydanych orzeczeń, otworzył drogę wielu frankowiczom, by móc realnie walczyć o swoje prawa w toku prowadzonych procesów.

Miłe złego początki?

Spróbujmy jednak najpierw uporządkować kilka wcześniejszych faktów, aby ciąg przyczynowo-skutkowy był dla każdego jasny. Poziom życia wielu Polaków zaczął się stopniowo podnosić zarówno po wkroczeniu w nowe millenium, jak i po przystąpieniu naszego kraju do Unii Europejskiej. Coraz więcej obywateli myślało o zakupie własnego domu lub mieszkania, do czego nadal niezbędny był kredyt. Zaciągnięcie zobowiązania w rodzimej walucie często jednak nie było możliwe z uwagi na wysoki poziom stóp procentowych. Te działania ze strony rządzących miały na celu utrzymanie dotychczasowej polityki o charakterze dezinflacyjnym.

Późniejsi frankowicze zostali jednak skutecznie zachęceni, by podejść do sprawy zupełnie inaczej. Szwajcarska jednostka monetarna nie bez powodu cieszyła się opinią bezpiecznej, stabilnej. Poprzez działania ichniejszego rządu jej kurs był sztywno powiązany z euro. Nie obawiano się więc nagłych skoków, uzależnionych od sytuacji w innych krajach. Oprocentowanie kredytów, przy których frankowicze proszą teraz o pomoc, było znacznie niższe – podobnie jak wysokość comiesięcznych rat. Banki przychylniej rozpatrywały składane wnioski, bo zdolność ich klientów do spłaty zobowiązania również była wyższa.

Dla przykładu: do roku 2017 uruchomiono prawie milion kredytów we frankach szwajcarskich. O powszechnym przekonaniu co do ich bezpieczeństwa może świadczyć choćby fakt, że wiele umów zostało zawartych w latach 2007-2009 (globalny kryzys finansowy trwał wówczas w najlepsze). Decyzja szwajcarskiego banku centralnego o uwolnieniu kursu rodzimej waluty przełożyła się na jego natychmiastowy wzrost. Od roku 2007 do 2016 było to prawie 100%, co wpłynęło bezpośrednio na wysokość rat, jakie musieli uiszczać polscy kredytobiorcy. Nic zatem dziwnego, że frankowicze tak głośno prosili o pomoc. Temat powracał w mediach regularnie, a mimo zabiegów ze strony sfer politycznych, banki wcale nie były chętne, by odstępować od wcześniej zawartych porozumień. Do dnia dzisiejszego, mimo niekorzystnej linii orzeczniczej, wolą z kredytobiorcami spotykać się na salach sądowych, niż iść na jakikolwiek kompromis.

Wynikało i wynika to głównie z faktu, iż instytucje finansowe zabezpieczyły swoje interesy na wielu poziomach. Umowy kredytów pseudofrankowych były konstruowane z pogwałceniem zasady równości stron. Banki wykorzystując swoją dominująca pozycję kształtowały postanowienia umowne w taki sposób, iż to kredytobiorcy-konsumenci ponosili pełne ryzyko związane z nabyciem produktu finansowego powiązanego z waluta obcą (frankiem szwajcarskim) .

Podstawa do wypowiedzenia umowy kredytowej

Czego tak właściwie oczekują klienci instytucji finansowych, dla których pozornie bezpieczny produkt stał się obciążeniem niezwykle trudnym do udźwignięcia? Na pewno nie liczą na umorzenie przez bank dalszych rat lub uregulowanie przez polski rząd przyjętych zobowiązań. Należy też wyraźnie zaznaczyć, że to nie nagły wzrost kursu zagranicznej waluty powoduje, że można mieć wątpliwości co do legalności ustaleń pomiędzy stronami umowy kredytowej. Tego typu narracja rzeczywiście może wydawać się logiczna, zwłaszcza osobom spoza kręgów prawniczych, jednak nie ma zbyt wiele wspólnego z prawdą.

Pomoc dla frankowiczów jest w pełni uzasadniona z innych powodów. W wielu przypadkach banki dopuszczały się stosowania w umowach tzw. klauzul abuzywnych, nazywanych także oszukańczymi. Tego rodzaju pisemne ustalenia, zawierane pomiędzy przedsiębiorcą a klientem – czyli między bankiem a osobami zaciągającymi kredyt – wyraźnie godzą w interesy jednej ze stron i są bez wątpienia sprzeczne z dobrymi obyczajami. Nietrudno się domyślić, kto zyskiwał, a kto tracił na umowach konstruowanych w ten sposób. Co ważne, klauzule abuzywne nie powstają w wyniku dwustronnych ustaleń – możliwość głębszych negocjacji jest w tym wypadku praktycznie wyłączona. Jeśli frankowicz nie podpisałby dokumentów w formie zaproponowanej przez bank, najpewniej musiałby się zgłosić do konkurencji, która potraktowałaby go w podobny sposób.

Reklamacja? Mediacja?

Problem polega na tym, że jedynie sąd może rozstrzygnąć, które z postanowień umowy noszą znamiona klauzul oszukańczych. Kierując sprawę do rozpoznania, nigdy nie można być pewnym, jaką ostatecznie treść będzie miało wydane orzeczenie. Wielu ekspertów sugerowało, aby w pierwszej kolejności dążyć do polubownego załatwienia sprawy z kredytodawcą. Oznaczało to po prostu złożenie reklamacji w banku (swego czasu zachęcał też do tego m.in. zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich). Jak można się domyślić, kredytodawcy nie są skłonni do samodzielnego wskazywania własnych nadużyć, a tym samym ponoszenia strat na rzecz klientów, będących ich głównym źródłem dochodu.

Warto też zastanowić się nad mediacją, która jest ostatnim krokiem przed złożeniem pozwu. Niektóre spory mogą zakończyć się właśnie na tym etapie. Jeśli pełnomocnicy obu stron wynegocjują satysfakcjonujące dla wszystkich warunki ugody, pomoże to uniknąć niełatwego procesu, który będzie kosztował sporo czasu i zaangażowania w dochodzeniu swoich racji. Praktyka kancelarii prawnych, specjalizujących się w pomocy frankowiczom, wskazuje jednak, że szanse na koncyliacyjne rozwiązania nie należą do wysokich.

Idziemy do sądu

Banki należą do szczególnie trudnych przeciwników procesowych. Trudno spodziewać się innej strategii ze strony działów prawnych aniżeli chęci udowodnienia za wszelką cenę ważności zawartych umów kredytowych. Wsparcie ze strony doświadczonej w prowadzeniu tego typu spraw kancelarii frankowych, to absolutny punkt wyjścia. Dobrze, jeśli prawnik, do którego zgłasza się frankowicz, po wnikliwym zapoznaniu się ze zgromadzoną dokumentacją, zajmie jasne stanowisko. W przypadku przegranej osoba będąca zapewne w nie najlepszej sytuacji finansowej – nie polepszy swojego położenia. Nie zmienia to faktu, że podjęcie ryzyka często się opłaca. Gdy skład orzekający stwierdzi, że przy zawieraniu umowy doszło do naruszenia prawa, powód będzie miał niejako dwie możliwości.

Odfrankowienie”

Pierwsza z nich to tzw. odfrankowienie kredytu. Pojęcia o takim brzmieniu nie znajdzie się w oficjalnym języku prawniczym. Mimo tego stało się w debacie publicznej dość popularne, bo z pomocą jednego słowa określa dokładnie, co następuje w wyniku wydanego wyroku:

  • uchylona zostaje tzw. klauzula indeksacyjna – saldo kredytu nie będzie dalej przeliczane na obcą walutę,

  • frankowicz spłaca kolejne raty w złotówkach – podstawą oprocentowania jest stawka LIBOR + marża,

  • bank musi zwrócić swojemu klientowi nadpłatę – poniesioną przez kredytobiorcę z tytułu spłacania rat o nieprawidłowej wysokości,

  • inne postanowienia zachowują swoją ważność – o ile skład orzekający uzna, że jest to możliwe.

Stwierdzenie nieważności

Druga opcja to stwierdzenie przez sąd nieważności całej umowy – z mocą wsteczną. Niesie to za sobą daleko idące skutki dla obu stron sporu:

  • pozwany oddaje powodowi sumę wszystkich uiszczonych przez niego rat, jak również wszelkich innych opłat, które kredytobiorca poniósł w międzyczasie,

  • powód zwraca pozwanemu środki wypłacone w ramach udzielonego kredytu.

  • pozwany oddaje powodowi sumę wszystkich uiszczonych przez niego rat, jak również wszelkich innych opłat, które kredytobiorca poniósł w międzyczasie.

Jeśli więc dana kancelaria prawna stanie na wysokości zadania i doprowadzi do szczęśliwego finału, frankowicze będą mogli poniekąd zacząć wszystko od początku. Taka pomoc ma wielką wartość i skorzystały z niej już tysiące Polaków.

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Sąd Najwyższy

Wspomniane na samym początku artykułu orzeczenie TSUE utwierdziło wielu frankowiczów w przekonaniu, że należy dochodzić swoich praw przed sądami krajowymi. Trybunał jasno zaznaczył, że sądy nie mogą w sposób autorytatywny określać zupełnie nowych zasad w odniesieniu do sposobów obliczania wartości kredytów. Przyznał jednak też, że prawo Unii Europejskiej w żadnym stopniu nie przeszkadza w tym, by umowy dotyczące zobowiązań zawieranych w CHF (łac. Confœderatio Helvetica Franc) mogły być unieważniane przez organy polskiego wymiaru sprawiedliwości. Frankowicze zwracający się o pomoc do mniejszych i większych kancelarii odetchnęli z ulgą.

Sąd Najwyższy również stanął po stronie kredytobiorców poszkodowanych przez klauzule abuzywne. Wyrok z 30.05.2014 roku (akta o sygnaturze: III CSK 204/13) wskazuje, że jeśli w umowie znajdzie się zapis o takim charakterze, nie może on wywołać żadnych skutków prawnych. Co ważne, sądy powszechne są zobowiązane do brania pod uwagę treści tego orzeczenia, jeśli przyjdzie im rozpoznawać podobne sprawy. Klauzule indeksacyjne były szczególnie niesprawiedliwe wobec klientów banków. Zainteresowany – w chwili podpisywania umowy o uruchomieniu kredytu – nie mógł w rzeczywistości wiedzieć, ile sumarycznie będzie musiał spłacić. Gdyby szwajcarska waluta była w dalszym ciągu tak stabilna, jak przed rokiem 2015, większość frankowiczów najpewniej wcale nie byłaby chętna do podważania zapisów proponowanych przez banki.

Spłaciłem już kredyt – co robić?

Osób, które zaciągnęły kredyt we frankach szwajcarskich dość wcześnie – i pomimo licznych trudności zdołały z sukcesem go spłacić – jest całkiem sporo. Umowa została zatem w całości wykonana. Czy to oznacza, że prawo do wystąpienia z powództwem przeciwko bankowi nie przysługuje byłemu kredytobiorcy? Nic podobnego. Jeśli zdołał on uregulować swoje zobowiązanie w całości, nie oznacza, że nie został potraktowany niezgodnie z prawem. W takich przypadkach szczególnie cenna będzie konsultacja w uznanej kancelarii prawnej.

Może się bowiem okazać, że wystąpienie na drogę sądową zwyczajnie się nie opłaci – choćby z uwagi na zaangażowanie czasowe oraz konieczność wyłożenia przez powoda dodatkowych środków finansowych. Jeśli jednak potencjalny pełnomocnik nie będzie miał wątpliwości, że dawny frankowicz ma szansę na odzyskanie sporej części poniesionych nakładów, można rozważyć i tę opcję. Zwrócone przez bank pieniądze mogłyby wówczas przełożyć się na niemały kapitał – warty zainwestowania lub zaoszczędzenia.

Kwestie formalne

Prawnicy chcący nieść pomoc frankowiczom są doskonale obeznani w omawianej materii i przeprowadzą swojego zleceniodawcę przez wszystkie kwestie formalne. Należy przyjąć spójną strategię i zgodnie ustalić, do czego dokładnie dąży się przed sądem. Czy celem będzie jedynie uchylenie części zapisów umownych, czy też klientowi będzie zależało na całkowitym zakończeniu współpracy z bankiem i odzyskaniu tego, co bezprawnie stracił.

Podsumowując

Linia orzecznicza w sprawach frankowiczów wciąż się kształtuje. Praktyka jednak wyraźnie wskazuje, że wymiar sprawiedliwości staje po stronie kredytobiorców, którzy w chwili podpisywania dokumentów zupełnie nie byli świadomi przyszłego ryzyka. Jednym udało się przetrwać ten trudny czas, inni popadli w spiralę zadłużenia, co doprowadziło do utraty wielu majątków i osobistych tragedii. Liczba pozwów złożonych tylko w 2020 roku robi wrażenie. Duża w tym zasługa wyspecjalizowanych kancelarii frankowych. Pozostaje mieć więc nadzieję, że konsumencka świadomość będzie stale rosła, a sektor bankowy potraktuje tę jakże kosztowną lekcję z należytą powagą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *