22 grudnia 2020

KNF O Sprawach Frankowych

Przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego przedstawił propozycję rozwiązania sporów na gruncie kredytów powiązanych z walutą obcą tj. frankiem szwajcarskim. Jednak czy frankowicze mogą się cieszyć, iż po ich stronie stanęła kolejna instytucja publiczna? Czy propozycja szefa KNF podyktowana jest próbą obrony interesów kredytobiorców, którzy wpadli w pułapkę kredytów pseudofrankowych?

Banki nie odpuszczają frankowiczom

Kredytobiorcy posiadający zobowiązania wyrażone we frankach szwajcarskich coraz częściej decydują się na pozwanie banku. Właściwie możemy mówić o fali pozwów w sprawach frankowych. Statystyki wyroków sądowych zapadających w tego typu procesach są dla banków porażające (ok. 90% przegranych). Instytucje finansowe zrozumiały, iż na salach sądowych nie mają już większych szans na udowodnienie, iż tzw. kredyty frankowe były rzekomo uczciwe i nie naruszały praw kredytobiorców. W związku z tym siły nacisku przerzucone zostały na inne obszary.

Nie tak dawno gorąca dyskusja rozgorzała wokół tematu korespondencji zainicjowanej przez banki i kierowanej do Prezesa Narodowego Banku Polskiego. Ruch ten skończył się niepowodzeniem. Szef NBP podkreślił, iż za problem kredytów indeksowanych i denominowanych do CHF odpowiadają tylko banki i one winny się z nim zmierzyć. Dodatkowo treść pism została upubliczniona przez dziennikarzy i każdy mógł przekonać się o brudnych zagrywkach stosowanych przez sektor bankowy.

Propozycja ugód

Zaledwie kilka dni po opisanych wcześniej wydarzeniach w sprawie kredytów pseudofrankowych głos zabrał Przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Przekonywał do zawierania ugód, które miałyby być lekiem na rosnącą falę postępowań sądowych zmierzających do ustalenia nieważności umów kredytowych powiązanych z frankiem szwajcarskim. Początkowo inicjatywa ta została przyjęta z entuzjazmem.

Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, iż aktywność Przewodniczącego KNF jest dobrą wiadomością dla frankowiczów. Jednak trzeba mieć w pamięci, iż osoby uwikłane w toksyczne produkty finansowe już od dawna zwracały się z apelami do instytucji państwowych o pomoc. Dotychczas milczały one, nie zajmując żadnego konkretnego stanowiska. Apel szefa KNF pojawił się tuż po próbach interwencji podejmowanych przez banki na różnych frontach. Zatem trudno oprzeć się wrażeniu, iż nie przypadkowo tematyka kredytów pseudofrankowych stała się przedmiotem zainteresowania NBP, KNF jak i KSF właściwie w tym samym czasie. Frankowicze dopinali się pomocy przez wiele lat natomiast apel banków spotkał się z niemal natychmiastowym odzewem.

Intencje szefa KNF zostały ujawnione przez niego samego w wywiadach udzielanych po wygłoszonym apelu. Wyjaśnił, iż jego wniosek wynikał z troski o stabilności sektora bankowego. Jego zdaniem utrwalenia niekorzystnej dla banków linii orzeczniczej może doprowadzić do momentu, w którym pomoc dla sektora bakowego ze strony instytucji państwowych będzie już niemożliwa.