1 lutego 2022

Czy opłaca się ugoda frankowa z mBank S.A.?

Utrzymujące się od miesięcy korzystne dla frankowiczów statystyki wygrywanych spraw sprawiły, że banki wpadły w panikę. Jednym z bardziej popularnych rozwiązań, które mają być lekarstwem na opanowanie sytuacji ze strony instytucji finansowych, jest proponowanie klientom zawarcia ugody, która wyczerpie wzajemne roszczenia stron.

Wielu frankowiczów zastanawia się nad przyjęciem propozycji. Czy ugoda z mBankiem w zakresie kredytu frankowego jest możliwa? Jeśli tak, to czy warto rozważać jej zawarcie?

Jakie ugody oferuje mBank w sprawie kredytu frankowego?

mBank wystartował z propozycją ugód kierowaną do klientów posiadających kredyty wyrażone we frankach szwajcarskich z końcem zeszłego roku. Kredytodawca dołączył do grona banków, próbujących odwieść swoich klientów od prób unieważnienia „umów frankowych” na drodze sądowej. Do tej pory takie rozwiązanie proponował m.in. ING Bank Śląski S.A., Bank Millennium S.A. czy PKO Bank Polski S.A.

W grudniu 2021 roku instytucja rozpoczęła pilotaż akcji, która ma prowadzić do polubownego zakończenia sporu z frankowiczami. Bank reklamuje ją hasłem „Spotkajmy się w połowie drogi”, a właściwie winien nosić nazwę „Damy Ci tylko POŁOWĘ tego co proponują inni”… Ta kąśliwa uwaga nasuwa się po porównaniu oferty ugodowej mBanku do warunków porozumień przedstawianych przez inne banki, o czym szerzej poniżej.

Wstępne założenia ugody proponowanej przez mBank zbliżone są do oferty innych banków. Otóż bank przelicza kredyt jakby od początku zaciągnięty był w złotych i spłacany na warunkach zobowiązania wyrażonego w rodzimej walucie. Oprocentowanie miałoby składać się z dwóch elementów tj. marży oraz stawki referencyjnej WIBOR. I tutaj pojawia się pierwszy problem tj. schemat ustalenia wysokości oprocentowania. Bank pisze, iż zostanie ono określone „na warunkach rynkowych, jakie w tym okresie obowiązywały”. Wspomniane „warunki rynkowe” narzucane są z góry przez mBank, który nie ujawnia wedle jakich kryteriów je szacuje.

Wracając jednak do szczegółów wyliczeń.  Na podstawie nowych warunków bank ma ustalić jaką kwotę kredytobiorca dotychczas uiścił i jaka pozostała mu do spłaty. Hipotetyczne saldo zadłużenia należy odjąć od aktualnego salda zadłużenia wynikającego z „kredytu frankowego” przeliczonego na złotówki. W wyniku takiego działania ma powstać kwota oszczędności frankowicza. mBank, wspaniałomyślnie, chce się podzielić ze swoimi klientami tylko połową tejże oszczędności… Jest to konstrukcja o tyle kontrowersyjna, iż znacząco odbiega od warunków proponowanych przez inne banki. Większość z nich kwotę oszczędności powstałą na podstawie podobnego działania oferuje w pełni swoim kredytobiorcom!

Jak to wygląda w liczbach? W ramach ugody podpisanej z mBankiem można zyskać zaledwie 10-15% kwoty realnej do wygrania w przypadku unieważnienia „kredytu frankowego”. Pokazuje to jasno jak niskim kosztem mBank S.A. próbuje odwieść frankowiczów od dochodzenia swoich praw na drodze postępowania sądowego.

Główne założenia porozumienia z mBankiem okiem specjalistów

Ugody oferowane przez mBank są na pierwszy rzut oka podobne do propozycji Komisji Nadzoru Finansowego. Kredyt ma zostać przewalutowany na złotówki. Ustaleniu podlega wysokość salda kredytu w przypadku, gdyby zobowiązanie zostało zaciągnięte w PLN, a nie w CHF, z uwzględnieniem historycznej stawki WIBOR3M, do której dodaje się odpowiednią marżę. Bank porówna je z zadłużeniem we frankach wyrażonym w PLN (przeliczonym według kursu średniego NBP, a nie wewnętrznego, ustalonego w tabelach banku).

Ugody mBanku uwzględniają problem ubezpieczeń niskiego wkładu własnego, co jednak w porównaniu do skali zobowiązania frankowego jest kroplą w morzu. Saldo zadłużenia jest obniżane o wysokość uiszczonych składek bądź o wartość podwyższonej marży banku z tytułu zwiększonego ryzyka.

W tym przypadku jednak nie tylko frankowicz otrzymuje różnicę – w mBanku kredytobiorca i kredytodawca dzielą się kosztami, które wynikają ze wzrostu kursu franka po połowie. To wszystko sprawia, że ugoda mBanku uznawana jest za jedną z najgorszych na rynku.

Pułapki w ugodach z mBankiem w sprawach frankowych

W rzeczywistości ugoda mBanku niesie korzyści wyłącznie dla kredytodawcy. Instytucja chce pozbyć się problemu frankowiczów i przekonać ich, że proponowane rozwiązania przyniosą im finansową korzyść.

Ugoda z mBankiem w sprawie kredytu frankowego obejmuje wiele pułapek. Na skutek zmiany LIBOR na WIBOR wzrosną koszty kredytu. Powstaje też ryzyko, że w przyszłości oprocentowanie będzie jeszcze wyższe, niż przed podpisaniem ugody. Przed możliwymi zmianami WIBOR-u ostrzega aktualnie nawet Komisja Nadzoru Finansowego.

W przypadku ugody z mBankiem tracisz. Pod pozorem korzystnych zapisów bank na zawsze odbiera Ci szansę na odzyskanie pieniędzy, które do tej pory uiściłeś na rzecz kredytodawcy. Saldo Twojego kredytu zmaleje prawdopodobnie o około 10-15 procent. Zysk zostanie opodatkowany. Ugoda z mBankiem dotycząca kredytu frankowego da Ci jedynie około 10% tego, co mógłbyś zyskać, dzięki wygranej sprawie sądowej z pomocą Kancelarii Grabek&Karolczyk.

Jakie alternatywy mają frankowicze?

Rozważając, czy warto zawrzeć ugodę z mBankiem, należy pamiętać, że już sama decyzja o rozpoczęciu rozmów z kredytobiorcami jest wyrazem złej sytuacji kredytodawców, którzy udzielali kredytów frankowych. Z miesiąca na miesiąc zwiększa się liczba korzystnych dla frankowiczów orzeczeń sądów różnych instancji. Banki wiedzą, że ich szanse w sporze sądowym są znikome i starają się zrobić wszystko, aby do takiego procesu nie dopuścić. Z tego powodu nie warto zawierać ugody z mBankiem w sprawie kredytu frankowego. Przemawiają za tym kolejne wygrane kredytobiorców z mBankiem. Od wielu miesięcy 

Na szczęście masz alternatywę. Pozew przeciwko mBankowi w sprawie unieważnienia „kredytu frankowego” to jedyne skuteczne rozwiązanie problemu. Podejmując współpracę z kancelarią dla frankowiczów, zyskujesz wsparcie w sporze. Regularnie analizujemy orzecznictwo i w czasie procesu podnosimy zarzuty, które są rzeczywiście skuteczne i mogą zapewnić Ci unieważnienie bądź odfrankowienie kredytu.

Doświadczeni w zagadnieniu „kredytów frankowych” profesjonaliści poprowadzą sprawę od początku do końca. Na swoim koncie mamy już wiele wygranych procesów. To najlepszy czas, aby wziąć sprawy w swoje ręce i pozwać bank. Uwolnienie się od kredytu jest w bliżej, niż myślisz.